Posted by: akul on: marzec 7, 2009
Sprzedaliśmy z 60 hot-dogów, wzywaliśmy ochronę 2x, jakiś psychol przyjebał się do Moniki stwierdzając, że jest jego wielką przyjaciółką, jakiś facet będzie pisał na nas skargę bo zamknęliśmy stację o 23.49 a nie o 23.50, widziałem dwie lesbijki w akcji (mniam) i szukałem pilota, którego jakiś jełop wciągnął sobie odkurzaczem. Rzyć, nie ómierać.
Posted by: akul on: marzec 7, 2009
- Do you speak English?
- Yes, I do. But I don’t want to. They don’t pay me for it.
- Do you speak Enlish?
- Well, actually I don’t
- Excuse me?
- Maybe if I paid more attention at school… but no. Sorry. Not a word.
- Are you kidding me?
- Hę?
Posted by: akul on: marzec 7, 2009
Przyszedł jakiś hiszpan. Kretyn skończony. Chciał hot doga, nie było parówek, więc Monika sprzedała mu kabanosa. Przez następną godzinę pierdolił jej, że on chciał parówkę a nie kabanosa i w ogóle to on chce książkę skarg. Po polsku oczywiście ani słowa nie znał, cały czas pierdolił łamanym angielskim. Monika kilka razy powiedziała mi
Filip, weź mu jebnij, bo ja mu jebnę.
Przez pewien czas sprzątałem na podjeździe i widziałem, że koleś dalej stoi i pierdoli. W końcu w miarę ogarnąłem ten burdel, wróciłem na stację, Monika poszła z Anią zapalić a ja stałem i słuchałem pierdolenia tego oszołoma. Cały czas mówił, że chce książkę skarg i nie docierało do niego, że czegoś takiego u nas nie ma. On jest z unii europejskiej, bp jest worldwide i wszędzie mają blablabla. I weź tu wytłumacz debilowi. Ignorowałem go jak mogłem. W końcu doszedł do wniosku, że uważam, że jestem lepszy od niego bo jestem polakiem, bo uważam go za głupka i traktuję jak gówno. W sumie dużo się nie pomylił. Po kilku “fucking bookach” stwierdziłem
- kurwa, mam cię dość, ochrona cie wyprowadzi palancie
Na co odpowiedział
- no, kurwa, fucking book!
Wcisnąłem napadówkę i zacząłem czytać gazetę ignorując jego marudzenie. Potem zaczął mi zaczepiać klientów, którzy śmiali się z niego i pytali mnie o co się burzy. Ochrona w końcu łaskawie raczyła się zjawić i go wyprowadzono. Wreszcie cisza.
Ale zrył mnie, gdy klientka poprosiła o hot doga z parówką, powiedziałem, że nie ma i spytałem, czy chce książkę skarg, po czym zacząłem się śmiać jak nienormalny.
Posted by: akul on: luty 22, 2009
- poproszę warkę strong i hamburgera.
- może jeszcze frytki do tego?
- słucham?
- proszę przynieść piwo z lodówki, muszę je zeskanować
Poszła, wróciła.
- hamburgera już nie chcę, ale chcę paluszki
- środkowy regał
- albo nie, nie chcę paluszków. Papierosy… papierosów też nie chcę.
Zapłaciła i poszła. Nie muszę chyba dodawać, że czegoś takiego jak hamburgery u nas nie ma?
Posted by: akul on: luty 22, 2009
Monika obsługiwała klienta. Jedno- i dwugroszówek nikt z nas nie widział od miesiąca.
- grosik będę dłużna, ok?
- dobra, tylko nie wydaj na głupoty
Posted by: akul on: luty 22, 2009
Baba chciała umyć samochód, ale nie chciała zostawać w środku podczas mycia. Poszedłem, otworzyłem jej drzwi do myjni i wróciłem na stację. Baba oczywiście na przeczytanie instrukcji była za głupia, wjechała do połowy, wpisała kod i przyszła burzyć czemu myjnia nie działa. Powiedziałem, że ma wjechać tak, żeby zapaliło się czerwone światło.
- A zdążę wysiąść?
- Nie wiem.
- Ale prosiłam!
- Trzeba było czytać instrukcję.
Mija dłuższa chwila, przychodzi oszczany ze śmiechu facet i mówi:
- Wypuśćcię tę kobietę z myjni bo sie drze i panikę sieje.
Poszedłem do myjni, baba stała przy drzwiach i darła mordę jakby za jej plecami nie pracowały wirujące szczotki, a wirujące noże. Gdy w końcu dała mi dojść do słowa, powiedziałem jej, że stoi obok panelu, na którym znajduje się przycisk otwierający drzwi. Wyszła i stwierdziła, że jestem nieodpowiedzialny. Nie miałem ochoty się z nią kłócić i bez słowa odszedłem. Czy tylko ja uważam, że nieodpowiedzialność to między innymi uruchamianie maszyny bez czytania jej instrukcji obsługi?
Posted by: akul on: luty 20, 2009
Transakcja kartą, autoryzacja PIN-em
- proszę PIN
- czternaście trzydzieści osiem
- wpisać proszę
Tu wielki plus za Darii za to, że nie ryknęła śmiechem. Mnie się ta sztuka nie udała.
Posted by: akul on: luty 12, 2009
Istnieje coś takiego jak motokarta. Wspólny sposób na omamienie tłumów opracowany przez citibank i bp. Jest to karta kredytowa, na którą zbiera się punkty partner club i która daje dodatkowe profity w postaci myjni i kawy za pół ceny, pod warunkiem, że zapłacisz nią za paliwo. Niestety wielu kasjerów o tym nie wie i uczą bydło, że kawa jest za sam fakt posiadania karty. Niektórzy przyjmują to, że trzeba płacić za paliwo ze spokojem, niektórzy nie. Do tego klienta nie docierało to, że mam tę kartę i czytałem regulamin, bo sam mam tę kartę i próbował mi wmówić, że ta kawa mu się należy. Koleś oczywicie się upierał, nie chciał załatwić sprawy pokojowo, żądał ode mnie regulaminu promocji (to jest stacja benzynowa, regulamin jest w citibanku) w końcu podniósł głos, czym wyprowadził mnie z równowagi:
- na wszystkich stacjach mi dają!
- to niech pan jedzie na inną stację!
- uważaj sobie ty… ty… ty chamie!
Artur kazał mu się uspokoić, standardowa śpiewka o książce wniosków i zażaleń, w końcu wziął numer telefonu na stację i sobie pojechał. Następnego dnia szefowa stwierdziła, że miałem rację (co mnie oczywiście nie zaskoczyło – wiedziałem, że ją mam). Koleś pewnie więcej nie przyjedzie. Jak mi przykro.
A Wy ludzie, czytelnicy… proszę Was – czytajcie regulaminy tych pierdolonych promocji zanim zaczniecie burzyć do kasjera.
Posted by: akul on: luty 11, 2009
Nocka. Dwóch. Młodszy 20 lat, starszy z 50. Obaj nawaleni jak messerschmitty. Kupują coś. Młody uchachany kompletnie, stary do niego:
- synku, ale ty jesteś pijany
i w śmiech. Młody zaczął się śmiać jeszcze bardziej. Młody chce już płacić, a ojciec pochyla się nad impulsami, po czym stwierdza:
- syyynuuuuś, kup jeszcze tatusiowi czekoladkę z orzechami
Posted by: akul on: styczeń 30, 2009
Laska przyniosła CV. Fajna laska. Gdy przyszła szefowa, powiedziałem, że chętnie bym z nią popracował (szczególnie w nocy)
- ładna? – spytała Szefowa
- nooo… – rozmarzył się akul
- to jej nie zatrudnię. Nie chcę konkurencji.