Posted by: akul on: marzec 28, 2009
Mamy stałego “klienta”. Trudno go nazwać klientem bez cudzysłowu, ponieważ w zasadzie nigdy nic u nas nie kupił.
Prawie codziennie przychodzi po fajki albo browara, za każdym razem pytamy go o dowód i nigdy nie ma. Swoją drogą zastanawie mnie, czy ten koleś jest tak głupi, czy tak upierdliwy, że nie doszedł do wniosku, że jak nigdy mu nie dajemy to nigdy nie damy, dopóki nie zobaczymy dowodu. Dzisiaj poleciał po całości.
Podchodzi do mnie do kasy (od razu go rozpoznałem, nigdy nic u mnie nie kupił, mógłby przywyknąć) i poprosił o fajki:
- RGD pomarańczowe
- Dowodzik jest?
- Nie mam przy sobie ( zawsze mówił, że w domu zostawił)
- To leć do domu i wróć jak będziesz miał.
Wyszedł “niezadowolony”, po chwili wrócił z kolesiem.
- RGD pomarańczowe
- Dowodzik proszę
Pokazał mi dowód w etui, trzymając palec na zdjęciu. Stwierdziłem, że coś kręci, więc wziąłem mu ten dowód z ręki, wyjąłem i oglądam. Na zdjęciu nawet podobny, ale data urodzenia (pierwotnie zasłonięta przez krawędź etui) głosiła, że łepek urodził się w 1992. Oddałem mu dowód, stwierdziłem “co ja? liczyć nie umiem?” po czym powiedziałem “przecież ty masz 17 lat!” i odłożyłem fajki na półkę.
Kolesie wyszli, rzucając kilkoma japierdolami.
Z jednej strony nie zależy mi i dałbym mu te fajki, gdyby nie konsekwencje prawne (w dupie mam jego zdrowie), z drugiej strony ciągłe odsyłanie go z kwitkiem (a nawet i bez kwitka) jest dla mnie swego rodzaju chorą rozrywką.