Posted by: akul on: Kwiecień 10, 2009
Od dziś, tj 10 kwietnia 2009 roku blog będzie dostępny pod adresem petroleum.akulowaty.com. Dziękuję za uwagę.
Posted by: akul on: Kwiecień 3, 2009
Na ostatniej nocce tak dostałem po dupie (w przenośni), że dzisiaj rano zadzwoniłem do szefa i powiedziałem, że rezygnuję. To chyba oznacza koniec bloga. Bye.
Posted by: akul on: Marzec 28, 2009
Mamy stałego “klienta”. Trudno go nazwać klientem bez cudzysłowu, ponieważ w zasadzie nigdy nic u nas nie kupił.
Prawie codziennie przychodzi po fajki albo browara, za każdym razem pytamy go o dowód i nigdy nie ma. Swoją drogą zastanawie mnie, czy ten koleś jest tak głupi, czy tak upierdliwy, że nie doszedł do wniosku, że jak nigdy mu nie dajemy to nigdy nie damy, dopóki nie zobaczymy dowodu. Dzisiaj poleciał po całości.
Podchodzi do mnie do kasy (od razu go rozpoznałem, nigdy nic u mnie nie kupił, mógłby przywyknąć) i poprosił o fajki:
- RGD pomarańczowe
- Dowodzik jest?
- Nie mam przy sobie ( zawsze mówił, że w domu zostawił)
- To leć do domu i wróć jak będziesz miał.
Wyszedł “niezadowolony”, po chwili wrócił z kolesiem.
- RGD pomarańczowe
- Dowodzik proszę
Pokazał mi dowód w etui, trzymając palec na zdjęciu. Stwierdziłem, że coś kręci, więc wziąłem mu ten dowód z ręki, wyjąłem i oglądam. Na zdjęciu nawet podobny, ale data urodzenia (pierwotnie zasłonięta przez krawędź etui) głosiła, że łepek urodził się w 1992. Oddałem mu dowód, stwierdziłem “co ja? liczyć nie umiem?” po czym powiedziałem “przecież ty masz 17 lat!” i odłożyłem fajki na półkę.
Kolesie wyszli, rzucając kilkoma japierdolami.
Z jednej strony nie zależy mi i dałbym mu te fajki, gdyby nie konsekwencje prawne (w dupie mam jego zdrowie), z drugiej strony ciągłe odsyłanie go z kwitkiem (a nawet i bez kwitka) jest dla mnie swego rodzaju chorą rozrywką.
Posted by: akul on: Marzec 28, 2009
Po 14 kurwach, w tym 5 jebanych
11 cholerach
4 ja pierdolę
i 2 “a chuj ci w dupę”
poukładałem fajki według planogramu
Posted by: akul on: Marzec 23, 2009
Przyszła jakaś kobieta z torbą, którą wzięła za punkty na innej stacji i chciała ją wymienić. Aga zadzwoniła do szefa, który jej powiedział, że reklamację musi złożyć na tej samej stacji, na której wzięła torbę. Kobita oczywiście niezadowolona, bo torbę wzięła w “silnej potrzebie” gdzieś po drodze i nie opłaca jej się dla głupiej torby jechać na drugi koniec kraju. Oczywiście sapała, burzyła, przytoczyła przykład media marktu, który przyjmuje reklamacje w dowolnym punkcie.
Kiedy już poszła wściekła (oczywiście rozumiem jej wściekłość, sam bym się wkurwił nieziemsko, jakby coś, co kupiłem rozjebało się po tygodniu i kazali mi popierdalać na drugi koniec świata żeby to łaskawie wymienić) zaczęliśmy dyskutować z Agą o gwarancji, rękojmi itd.
- Czyli co? Kupię coś w sklepie, po tygodniu się rozwali i nie wymienią mi tego?
- Jak kupowałaś było całe, gwarancji nie ma, więc, kurwa, sory
- Nie “kurwa sory”, tylko sory, kurwa…
W tym momencie urwała widząc jak kwiczę ze śmiechu. “Tekst dnia”
Posted by: akul on: Marzec 23, 2009
Przyszły dwie babcie. Zapłaciły za paliwo, wzięły fakturę i chciały muffinki
- Proponuję w zestawie z kawą
- Nie, za kawę dziękujemy
- Może jednak? – i dodając półgłosem – premię bym dostał
Na to wszystko wtrąciła się Aga
- Ej, weź kasuj na mojej kasie
- Spokojnie, u pani też kupimy – odpowiedziała jedna z klientek
U mnie kupiły jeden zestaw, u Agi drugi + kilka muffinów luzem, po czym jedna z nich powiedziała
- Teraz słuchajcie mnie, starszego człowieka – nachyliła się konspiracyjnie nad ladą – kawa jest dla was
Pomijając to, że nie miałem kompletnie ochoty na kawę, to byłem kompletnie zaskoczony tym, jak mili potrafią być niektórzy ludzie.
Posted by: akul on: Marzec 14, 2009
Podszedł facet, że wlał benzyny do diesla, więc płaci i idzie dolać ropy. Polazł, wrócił. Standardowa śpiewka:
- karta na punkty, faktura?
- nie, nie, nic, nic.
Gdy wcisnąłem już klawisz gotówka powiedział:
- I fakturę, chcę.
- Przed chwilą pan powiedział, że nie chce pan faktury.
- Na benzynę nie chciałem, na ropę chcę.
- Pytałem pana czy chce pan fakturę, powiedział pan, że nie
- Nie pytał pan.
- Pytałem, powiedziałem “karta na punkty, faktura?”. Proszę o dane, faktura będzie do odbioru w poniedziałek.
- A daj se pan spokój. I poszedł oburzony.
Taka prośba – ludzie, słuchajcie co się do was mówi, a nie z automatu odpowiadacie “nie, nie”
Posted by: akul on: Marzec 14, 2009
Ura-Bura miał nockę i dolewał płyny do myjni. Oczywiście jak to on nie włączył potem pompek i wszyscy, którzy od rana do ok 12 myli auta mieli je tylko spryskane wodą i pomerdane szczotkami. Nie było mowy o szamponie, aktywnej pianie, wosku i suszeniu. Fajnie. O dziwo tylko jeden przyszedł z ryjem i mogłem usunąć “usterkę”.
Gadam potem z Ura-Bura, który stwierdził, że to, co zrobił to “małe niedopatrzenie”
Stwierdziłem, że sam jest małym niedopatrzeniem. Elita, kurwa. On tu najwięcej robi, kurwa. Sranie w banie, jełop jeden.
Posted by: akul on: Marzec 14, 2009
Przywieźli żarcie. W końcu. Zacząłem jeść, spojrzałem przez okno i zobaczyłem stado lasek z WSPS (zaoczne). Rzuciłem wściekły
- Nosz kurwa mać, znowu nalot tego jebanego…
W tym momencie urwałem i powiedziałem do klientki:
- Dzień dobry
Posted by: akul on: Marzec 7, 2009
Niektórym nie wytłumaczysz, że hot dogi są zimne. Paweł, gdy miał dość tłumaczenia kretynowi, że nie są gotowe, wsadził bułkę do opiekacza, opiekł, nalał sosu, wsadził jeszcze oszronioną, sztywną jak kość parówkę i powiedział “smacznego”.